zuzcyn
at ownlog '06
Link 01.06.2006 :: 17:26 Komentuj (7)
już już prawie weszłam w rolę pilnej studentki,ale...dzień dziecka jest przecież,dlatego chwilami nostalgiczny dziecięcy misch-masch.a-dziękuję bardzo za rady komputerowe hihi,przypominajki,słownik przesyłany przez dżidżi i mouchoirsy


Link 08.06.2006 :: 20:06 Komentuj (7)

narzekać na sesję jest za prosto,skupmy się na pozytywach,a jest ich całkiem sporo:porządek w pokoju robiony z przeświadczeniem,że przyswajanie wiedzy wymaga uporządkowanej przestrzeni;ciągnoty-tęsknoty towarzyskie-tak może mi was wszystkich brakować-jest to wielce pozytywne,bo podobno niedosyt lepszy od przesytu;przedłużanie posiłków-dłuższe przegryzanie pokarmu;to że możesz wyjść z domu "na galowo"a po drodze może się okazać,że jednak to nie dziś-sprawę odroczono.tyle na razie,czekam na dalsze.

Link 15.06.2006 :: 21:07 Komentuj (3)

sacrum i profanum.motyw odsakralniania

motyw nagrody za naukę-posiedzenie przy komputerze:)



Link 19.06.2006 :: 17:53 Komentuj (9)


 
pomimo 1005 załamek powoli robimy postępy.norma nie zawsze na czas wyrabiana,ale czy to ważne aż tak,liczy się efekt końcowy.wiecieprzecie.
f&s-bardzo fajnie(ciekawe z punktu obserwacji ljudji i ich zachowań) tylko coś mi się zdaje,że trzeba dokonać jakiegoś przewrotu,coś musi powalić na kolana ,cośnowegomuzycznegocośnowego,bo naprawdę uznam,że te ostatnie dni "słit tinejdżer"spędziłam już bedąc starą zrzędą,a to nieprawda przecież!!a zmarszczki pojawiają się tylko wtedy kiedy odbywa się poruszanie trybików w najwyższych partiach(tu mogę przyznać,że te odpowiedzialne za koncentrację skrzypią).
droga madame-a jednak wypełniłaś czymś marzennę:)
odwołując się do tego o czym dyskutowałyśmy pannoanno-jak wiele można sie dowiedzieć z intenetu o przeróżnych personach,przekonałam się (wpisując imię+nazwisko dowiedziałam się że głosowałam za przywróceniem "drużyny a"hihi).a jeszcze-czarny kot przynosi czasem pecha-już nie będę krzyczeć,że to nieprawda.
iść dalej,będzie superowoduperowo(Z> nie wiem jak pani to zrobi ale przyjadę jedynie pod kilkoma warunkami;))a jak nie to i tak:
"ale panie,jakby pan chciał coś ekstra,pan i tak nie umrze naturalną śmiercią,niech się pan każe spopielić i zapisze mi ten swój popiół, a ja bedę panem czyścić widelece i noże,żeby się z panem cos ciekawego działo,tak jak z darem,jak z nieszczęściem,jak z miłością...hehe..."


Link 21.06.2006 :: 17:05 Komentuj (6)


od dziś powaga.


Link 28.06.2006 :: 16:00 Komentuj (14)


 e tam powaga.
jeszcze jest czas.
pani/e kochana/y świat okrutny bywa.bywa.ale kruszeć i kruszyć  to się nie można .za cholerę nie-co sąsiedzi powiedzą,co na miescie gadać będą?

także wariant polyanna+julie andrews z "dźwięków muzyki"nadal aktualny.
i będzie jeszcze lepiej,już się nauczyłam trochę,a troche jeszcze nie-ale ale-nic straconego.
myślę,że się jeszcze okaże,że się należy.ba!dostanie się "to co się komu należy (od mafii)"-książki tej nie czytałam filmu nie widziałam,ale odniesienie jest,ładnie brzmi,punkty w wypracowaniu jakieś by były,żeby nie było(górnolotne to to nie jest,ale już,ciii).
odbyłam dziś w godzianch porannych "bliskie spotkania z wesołym diabłem"-tak więc jestem na wszystko uodporniona.


<a diamenty niech się dalej szlifują!!!>

a tak właściwie to będę tęsknić za wami(już tęsknię),ale to chwila i jeszcze tu ściągnę taką jedną co to jej się wydaje,że świat podbiła,a świat jest tu-w tej absolutnie pornograficznej łodzi.(dobra i tak wiem,że to nieprawda i kajam się,bom zmieniła zdanie-może łódź niekoniecznie??).


na zakończenie dodam,że majkel bubel przegrywa na całej linii z wykonaniem eli.


Link 30.06.2006 :: 13:17 Komentuj (0)
aha yee hee

ja wiem,że może to nie do końca wypada w tym naszym kraju mówić,że jest się zadowolonym,ale co poradzisz-taka prawda.
po prostu czuję się tak treściwie w środku,choć nadal mam unfinished bussiness,słucham od rodziciela  jakim to niechlujem jestem(a tak naprawdę to od paru dni jestem domestic goddess pełną gębą-może jakaś inna metafora tu by pasowała hi) no i paru rzeczy to mi strasznie brakuje,nie spodziewałam się,że aż tak bardzo.ALE.
czarująco doprawdy,jestem urzeczona możliwościami życia-takimi naprawdę najbardziej mikroskopijnocodziennymi,które ktoś mógłby uznać za nic.wszystko mnie tak zachwyca,cienkie rozwalające się książki,połączenie 20 różnych smaków w ustach,gadanie-wymądrzanie-chili proste prawdy życiowe,oglądanie bez głosu debilnych programów nocne autobusy i ci ludzie na widok których powinnam uciekać,sklepowe i ich wielkie cytaty ("pani to i tak nigdy nie bierze tych żółtków.to się wyrówna"),a jeszcze cytat,który proszę-za zgodą autorki wykorzystywać od września,czy tam października(byle nie za często,bo rola pilnej studentki cały czas czeka):"celestynoniemównicczasnawino"-jednym tchem,żebym mogła wierzyć w szczerość intencji-choć i tak wierzę:).
i zachwyca mnie perspektywa-nie wiem czego,nikt nie wie,ale zachywca.to nie euforia-za taki stan dziękuję bardzo,ale uspokojenie raczej,takie:"wiem,że deseru nie będzie przed obiadem,a na obiad trzeba poczekać,umyć rączki,ale i tak warto".banalne.może.tylko mnie się do niedawna wydawało,że jak popędzić kuchareczki to będzie od razu.a one takie nieugięte:)

simpli.simpli.

oczywiście ,że dostanę jeszcze nie raz nie dwa po tyłku,ale proszę dalej,ja się tam lubuję w hartowaniu.
foto później,jeszcze last słit meetings,a potem to już w ogóle pjurszuger (wybaczam winy panno z.)